W moim domu nie mówiło się o emocjach
A więc o tym, jaki wpływ mają doświadczenia z dzieciństwa na relację z emocjami w dorosłości.
Często w trakcie rozmów o emocjach słyszę zdania, które brzmią znajomo dla wielu osób:
- „Nie wiem, jak to jest czuć… w moim domu nie mówiło się o emocjach.”
- „Nie potrafię pokazywać tego, co czuję, bo nigdy wcześniej moje emocje nie były zauważane.”
- „U mnie umniejszano temu, co czułam. Często słyszałam: nic się nie stało, to nie jest powód do płaczu, robisz z igły widły.”
- „Gdy Pani pyta mnie, co czuję, nie umiem odpowiedzieć… czuję pustkę.”
I choć te zdania nie są dosłownymi cytatami pacjentów -zostały stworzone na potrzeby tego tekstu – to opisują doświadczenia, które wiele osób nosi w sobie od lat.
EMOCJE A WYCHOWANIE
Gdy nikt nie nauczył nas, co robić z emocjami
Emocje pojawiają się w każdym z nas. Nie są czymś, co „mają tylko wrażliwi”. Nie są też czymś, co powinno nam przeszkadzać w byciu dorosłą/dorosłym. A jednak… wiele osób dorastało w domach, w których emocje były tematem niewygodnym, pomijanym albo ocenianym.
Jeśli nikt nie nauczył nas, jak traktować emocje i uczucia – oraz siebie samych w momencie, gdy je odczuwamy – w dorosłym życiu często pojawia się trudność, by je:
- rozpoznać,
- nazwać,
- zaakceptować,
- bezpiecznie wyrazić.
W efekcie zamiast kontaktu z emocjami pojawia się cisza w środku. Albo napięcie. Albo „pustka”, którą trudno zrozumieć.
DOMOWE KOMUNIKATY
„To są dobre emocje, a to złe” – przekaz, który zostaje na lata
W wielu domach rodzinnych funkcjonowały komunikaty, które dzieliły emocje na „dobre” i „złe”. Te „złe” – jak złość, smutek, lęk, zazdrość czy bezradność – miały być czymś, czego należy unikać. A najlepiej: w ogóle nie pokazywać.
Dziecko, które słyszy, że:
- „nie wypada się złościć”,
- „nie ma co płakać”,
- „przestań dramatyzować”,
- „to nic takiego”,
często uczy się jednego: to, co czuję, nie ma znaczenia albo jest niewłaściwe. A skoro jest niewłaściwe — to trzeba to schować, zablokować, zacisnąć zęby, „ogarnąć się”.
Tyle że emocji nie da się wychować „na nie”. One nie znikają. Zazwyczaj zmieniają jedynie formę.
SKUTKI W DOROSŁOŚCI
Co dzieje się w dorosłości, gdy emocje były niewidziane?
Kiedy przez lata uczymy się nie czuć albo nie pokazywać tego, co dzieje się w środku, w dorosłości może pojawić się:
- trudność w rozpoznaniu własnych stanów („nie wiem, co czuję”),
- odcięcie od ciała (bo ciało „przeszkadza”),
- poczucie pustki albo braku sensu,
- napięcie i stała gotowość,
- poczucie winy, gdy pojawiają się emocje,
- trudność w proszeniu o wsparcie,
- trudność w stawianiu granic,
- wrażenie, że „wszystko jest w porządku”, choć wewnętrznie wcale tak nie jest.
Czasem emocje wracają też poprzez ciało: w bezsenności, bólach brzucha, ścisku w klatce piersiowej, migrenach, rozdrażnieniu, spadku energii. Ciało potrafi „mówić” wtedy, gdy my przez lata nauczyliśmy się nie słuchać.
ODCIĘCIE I PUSTKA
„Czuję pustkę” – co to może oznaczać?
Kiedy ktoś mówi: „czuję pustkę”, nie zawsze oznacza to brak emocji. Czasem to znak, że emocje są tak głęboko schowane, że dostęp do nich jest utrudniony. To może być efekt długoletniego odcinania się – strategii, która kiedyś pomagała przetrwać.
Jeśli w dzieciństwie emocje nie były zauważane, nazywane i przyjmowane, mogło pojawić się przekonanie, że bezpieczniej jest nic nie czuć. Tylko że w dorosłości ta sama strategia potrafi zabierać coś ważnego: poczucie kontaktu ze sobą.
JAK TO U CIEBIE DZIAŁA
Relacja z emocjami – czyli jaka?
To, jak dziś przeżywasz emocje, nie wzięło się znikąd. Każda osoba buduje swoją relację z emocjami na bazie doświadczeń: rodzinnych, szkolnych, relacyjnych, czasem także trudnych i obciążających.
Dlatego w pracy terapeutycznej często nie zaczynamy od pytania „co czujesz?”, ale od pytania:
Jaką relację masz z emocjami?
Czy im ufasz? Czy się ich boisz? Czy je oceniasz? Czy próbujesz je natychmiast wyciszać? Czy czujesz do siebie złość, kiedy coś przeżywasz? Czy w ogóle dajesz sobie prawo do tego, by czuć?
To ważne, bo dopiero gdy zaczynamy rozumieć tę relację, można ją stopniowo zmieniać.
DLACZEGO WARTO
Po co spotykać się ze swoimi emocjami?
Po to, by ze swoimi emocjami się wreszcie spotkać.
By:
- je usłyszeć,
- poczuć je w swoim ciele,
- pozwolić im po prostu być.
Nie po to, żeby „ciągle się rozklejać”, „wciąż przeżywać” albo „dać emocjom rządzić”. Raczej po to, by przestać z nimi walczyć i zacząć je rozumieć.
Emocje są informacją. Mówią o tym, co jest dla Ciebie ważne. O Twoich potrzebach, granicach, pragnieniach, rozczarowaniach, ranach. Czasem przychodzą, by Cię ochronić. Czasem
– by pokazać, że coś wymaga zmiany.
Kiedy przestajemy je traktować jak wroga, a zaczynamy traktować jak sygnał, wiele rzeczy w środku zaczyna się porządkować.
JAK WYGLĄDA PROCES
Jak wygląda praca z emocjami w terapii?
W terapii uczymy się wracać do siebie – spokojnie, krok po kroku, w bezpiecznym tempie. Czasem zaczynamy od podstaw: od rozróżniania napięcia od zmęczenia, smutku od złości, lęku od ekscytacji. Czasem od zauważania, co mówi ciało, zanim pojawią się słowa.
To proces, w którym ważne jest:
- budowanie większej uważności na siebie,
- odzyskiwanie języka emocji,
- rozpoznawanie przekonań wyniesionych z domu („nie wolno”, „wypada”, „trzeba”),
- uczenie się łagodności wobec siebie,
- odkrywanie, czego potrzebujesz i jak możesz o to zadbać.
MINI ĆWICZENIE
Mały krok na dziś
Jeśli chcesz zacząć bardzo delikatnie – bez presji, że musisz „wiedzieć” – możesz spróbować tego prostego zatrzymania:
- Co teraz czuję w ciele? (np. ścisk, ciężar, napięcie, ciepło, drżenie)
- Gdyby to miało nazwę emocji, co by to było? (nawet jeśli to tylko przybliżenie)
- Czego mogę teraz potrzebować? (np. odpoczynku, rozmowy, spokoju, granicy, wsparcia)
Nie chodzi o perfekcyjną odpowiedź. Chodzi o kontakt.
ZAMKNIĘCIE I ZAPROSZENIE
Podsumowanie i kolejny krok
Jeśli dorastałaś/dorastałeś w domu, w którym nie było miejsca na emocje, to zrozumiałe, że dziś może być trudno je nazwać, poczuć i zaakceptować. To nie jest „Twoja wada” ani „brak ogarnięcia”. To często konsekwencja tego, czego kiedyś zabrakło.
I jednocześnie: z tą relacją można pracować. Można ją budować na nowo – w sposób bardziej życzliwy, bezpieczny i wspierający.
Jeśli czujesz, że chcesz się temu przyjrzeć, możesz umówić pierwszą konsultację. To spotkanie jest niezobowiązujące – daje przestrzeń, żeby sprawdzić, czego potrzebujesz i czy terapia jest dla Ciebie dobrym krokiem.
Uwaga: zdania z początku wpisu nie są dosłownymi cytatami pacjentów — zostały stworzone na potrzeby tego tekstu.
ZRÓB KOLEJNY KROK
Jeśli chcesz o tym porozmawiać
Nie musisz mieć wszystkiego nazwane ani poukładane, żeby się odezwać. Jeśli chcesz – napisz do mnie.


