Nie chcę być jak moi rodzice
Czasem w dorosłości pojawia się mocne postanowienie: „Nie będę jak oni.”
„Nigdy nie popełnię takich błędów.”
„Nie zrobię tego moim dzieciom.”
To zdania, które bardzo często wracają w rozmowach terapeutycznych. I zwykle stoją za nimi ważne doświadczenia – zranienie, złość, rozczarowanie, poczucie braku, czasem żal. To naturalne, że po trudnym dzieciństwie chcemy ochronić siebie (i bliskich) przed powtórką.
Problem zaczyna się wtedy, gdy całe „kim jestem” próbujemy zbudować wyłącznie na negacji.
PUŁAPKA
Tożsamość zbudowana na „nie”
W czym tkwi pułapka takiego myślenia? W budowaniu swojej tożsamości na sprzeciwie.
Kiedy tak bardzo skupiamy się na tym, jacy/jakie być nie chcemy, łatwo zgubić odpowiedź na pytanie: jacy/jakie chcemy być.
Zamiast własnego kierunku pojawia się ciągłe kontrolowanie siebie: „byle nie tak.”
To kosztuje energię. I często daje napięcie – bo wystarczy chwila zmęczenia, stresu albo bezsilności, żeby odezwał się lęk: „czy ja właśnie robię to samo?”
WOLNOŚĆ
Gdy życie jest w opozycji, trudniej pisać własną opowieść
Definiowanie siebie poprzez bycie „przeciw” odbiera wolność.
Bo kiedy pilnujesz, żeby nie przypominać rodzica, Twoje decyzje wciąż krążą wokół niego – nawet jeśli w innej formie.
Wtedy trudno naprawdę żyć swoim życiem, bo zamiast iść w stronę tego, co dla Ciebie ważne, wciąż uciekasz od tego, co było.
A ucieczka nie jest kierunkiem. Kierunek rodzi się dopiero wtedy, gdy wiesz, dokąd chcesz iść.
KIERUNEK
Kim ja naprawdę chcę być?
Warto więc zadać sobie pytania, które budują tożsamość „na tak”, nie „na nie”:
- Jaki/jaka ja naprawdę chcę być?
- Według jakich wartości chcę żyć?
- Czym chcę się kierować na co dzień?
- Co ma mi w życiu przyświecać – jakie są moje zasady?
- Czego ja potrzebuję dla siebie, a czego potrzebuje moja rodzina?
- Co mi służy, a co mnie oddala od siebie?
Odpowiedzi nie muszą przyjść od razu. Czasem dopiero uczymy się je w sobie odnajdywać – zwłaszcza jeśli przez lata było ważniejsze „dostosować się” albo „przetrwać”.
TOŻSAMOŚĆ
Budowanie siebie bez porównania
Te pytania – choć nie zawsze łatwe – pozwalają odkryć i budować SIEBIE.
Bez porównywania. Bez ciągłego sprawdzania, czy jesteś „inny/inna”. Bez przeglądania się wyłącznie w odbiciu rodzica.
Nie chodzi o to, żeby udawać, że przeszłość nie miała znaczenia. Ona miała. I nadal ma wpływ.
Chodzi o to, żeby przeszłość nie była jedynym punktem odniesienia.
Bo możesz być sobą – nie tylko „nie jak on/ona”.
ZRÓB KOLEJNY KROK
Własny kierunek zamiast ciągłego „uciekania”
Jeśli te zdania są Ci bliskie i czujesz, że temat rodzica wraca w Twoich decyzjach, relacjach albo w sposobie, w jaki traktujesz siebie – możesz się temu przyjrzeć spokojnie i bez presji.
Czasem pierwszy krok to nie „odciąć się” ani „udowodnić, że będzie inaczej”, tylko zacząć rozpoznawać:
co jest moje, a co jest reakcją na to, co było.
ZRÓB KOLEJNY KROK
Jeśli chcesz o tym porozmawiać
Nie musisz mieć wszystkiego nazwane ani poukładane, żeby się odezwać. Jeśli chcesz – napisz do mnie.


