To, czego doświadczasz, nie jest Tobą – o oddzielaniu
problemu od siebie

Czasem dzieje się tak, że objaw, choroba albo problem zajmuje tak dużo miejsca w naszym życiu, że mamy wręcz wrażenie, że wypełnia nas do granic – łącząc się z nami w jedno. A ja chcę Ci dziś powiedzieć, że tak nie jest.

To, czego doświadczasz, to tylko jakiś kawałek Ciebie, Twojego życia, Twojej rzeczywistości. To jedna z opowieści o Tobie – ale nie cała opowieść.

PERSPEKTYWA

Gdy problem zaczyna wypełniać całe życie

Kiedy zmagamy się z trudnością przez dłuższy czas, naturalnie zaczynamy patrzeć na siebie przez jej pryzmat. Myśli krążą wokół objawu, emocji, lęku, bezsilności, napięcia. Dzień po dniu problem potrafi „przykleić się” do tożsamości – i wtedy w środku pojawia się ciche przekonanie: „taka/taki jestem”, „to po prostu ja”.

A jednak – między Tobą a problemem jest różnica. Ty jesteś dużo bardziej złożona/złożony niż to, z czym się mierzysz. I właśnie do tej różnicy warto wracać, bo ona przywraca oddech, sprawczość i możliwość zmiany.

DIAGNOZA A TOŻSAMOŚĆ

Diagnoza może pomagać – a czasem może ograniczać

Wiem, to trudne myśleć w ten sposób, gdy wokół jest tyle łatek, etykiet i diagnoz, które tak łatwo do siebie dokleić. I ja absolutnie nie twierdzę, że diagnoza jest zła. Dla wielu osób diagnoza bywa ważna – daje rozumienie, porządkuje doświadczenie, pomaga nazwać to, co dotąd było „bezimienne”.

Jednocześnie zdarza się, że diagnoza – zamiast wspierać – zaczyna odbierać sprawczość. Tworzy nową tożsamość na długie lata. Pojawiają się zdania:

  • tak się dzieje w moim życiu, bo jestem DDA”
  • „mam depresję”
  • „jestem anorektyczką/anorektykiem”

W moim odczuciu diagnoza pokazuje równie dużo, co zasłania. Dlatego często ważne jest, by popatrzeć na to, co jest poza nią – a także na to, co ona właściwie dla danej osoby oznacza.

Czasem w terapii pada pytanie, które zmienia perspektywę:

  • „Co to dla Ciebie oznacza, że masz depresję?”
  • „Jak ta diagnoza wpływa na to, jak o sobie myślisz?”
  • „Co Ci daje, a co Ci odbiera?”

ODDZIELENIE PROBLEMU

Na czym polega oddzielanie problemu od osoby w terapii?

Jednym z ważnych elementów pracy terapeutycznej bywa oddzielanie problemu od osoby – czyli takie spojrzenie, w którym objaw, trudność czy dojmujące uczucie przestaje być „mną”, a staje się „czymś, co mnie odwiedza”, „czymś, co wpływa na moje życie”, „czymś, z czym mogę wejść w relację”.

To podejście bywa nazywane externalizacją (czyli „wyniesieniem problemu na zewnątrz”). Chodzi o to, aby:

  • wyodrębnić problem,
  • nadać mu nazwę, postać, wygląd, charakter,
  • zobaczyć, kiedy się pojawia i co robi,
  • sprawdzić, kiedy jest silniejszy, a kiedy słabszy.

Dlaczego to działa? Bo kiedy problem nie jest już integralną częścią „mnie”, łatwiej uruchomić ciekawość, dystans i wpływ. Łatwiej zauważyć: „to nie jestem ja – to jest coś, co mi się przydarza” oraz „mam sposoby, żeby to osłabiać”.

PYTANIA, KTÓRE POMAGAJĄ

Pytania, które osłabiają wpływ problemu

W terapii często przyjmujemy roboczą nazwę dla objawu lub trudności – na przykład „X”. I zamiast pytać: „dlaczego ja taka/taki jestem?”, zaczynamy
pytać o X.

Przykładowe pytania, które pomagają się „odłączyć” od problemu:

  • Kiedy X wkracza do Twojego życia?
  • W jakich sytuacjach X pojawia się najczęściej?
  • Co X do Ciebie mówi?
  • Jakim językiem się posługuje – krytycznym, straszącym, zawstydzającym?
  • W jakich sytuacjach siła X jest mniejsza, a w jakich większa?
  • Co wzmacnia X, a co go osłabia?
  • Czy był taki moment, kiedy wyprosiłaś/wyprosiłeś X ze swojego życia?
  • Co wtedy było inaczej – w Tobie, w relacjach, w codzienności?

Te (i inne) pytania robią miejsce na zmianę. Bo dużo łatwiej przepracować trudność, kiedy nie myślimy o niej jako o definicji siebie, tylko jako o czymś,
na co można mieć wpływ – krok po kroku.

MAŁY KROK NA DZIŚ

Co możesz zrobić już teraz, poza gabinetem?

Jeśli chcesz spróbować delikatnie, bez presji – wybierz jedną rzecz:

  1. Nadaj problemowi nazwę.
    Może być neutralna („Napięcie”, „Mgła”, „Głos Krytyka”) albo zupełnie umowna („X”).
  2. Zapisz jedno zdanie o tym, kiedy się pojawia.
    Na przykład: „X przychodzi do mnie najczęściej, gdy…”.
  3. Poszukaj wyjątku.
    Przypomnij sobie choć jeden moment, kiedy X był słabszy. Nawet jeśli to było krótkie.
    To ważna informacja o Tobie – i o tym, że problem nie ma pełnej kontroli.

Nie chodzi o to, żeby „na siłę” być pozytywną/pozytywnym. Chodzi o to, żeby odzyskać przestrzeń: zobaczyć, że problem jest częścią doświadczenia
– ale nie jest całym doświadczeniem.

ZRÓB KOLEJNY KROK

Jeśli chcesz o tym porozmawiać

Nie musisz mieć wszystkiego nazwane ani poukładane, żeby się odezwać. Jeśli chcesz – napisz do mnie.

Koszyk
Przewijanie do góry